BMI a RFM – dlaczego waga dla kierowców to często kłamstwo?

Przestań ufać tanim wagom na krzywym asfalcie
Wielu z was na weekendzie odpala małą wagę łazienkową na nierównym asfalcie parkingu, wchodzi na nią, po czym psuje sobie humor na resztę trasy. Patrzysz na wynik: 105 kg. Wpisujesz dane w kalkulator BMI (Body Mass Index) w telefonie. Wynik świeci na czerwono: "Otyłość pierwszego stopnia".
Jako praktyk i trener powiem Ci jedno: wywal to BMI do kosza. Zwłaszcza w Twoim zawodzie.
Dlaczego BMI Cię okłamuje?
Wskaźnik BMI to wzór stworzony niemal 200 lat temu. Bierze pod uwagę tylko dwa parametry: Twoją masę i wzrost. System ten nie ma pojęcia, z czego składa się Twoje ciało. Nie odróżnia 100 kg nabitego kulturysty od 100 kg faceta, który nosi przed sobą wielki bęben piwny.
Co więcej, dla kierowcy zawodowego waga to parametr skrajnie niestabilny. Siedzisz za kółkiem 9-10 godzin dziennie. Krew i limfa grawitacyjnie spływają w dół. Twoje nogi i kostki pod koniec dnia są spuchnięte, nabite zatrzymaną wodą. To tzw. obrzęki zastoinowe. Przez same retencje wody Twoja waga potrafi wahać się o 2-3 kilogramy z dnia na dzień! Zależnie od tego, ile posoliłeś obiad na pauzie i ile wody wypiłeś, waga pokaże Ci przekłamany wynik.
RFM, czyli poznaj prawdę o swoim tłuszczu
Zamiast frustrować się wagą, zacznij mierzyć to, co naprawdę ma znaczenie dla zdrowia i sylwetki, czyli zawartość tkanki tłuszczowej. Idealnym i niezwykle prostym narzędziem do użycia w kabinie jest wskaźnik RFM (Relative Fat Mass).
Udowodniono naukowo, że RFM jest znacznie dokładniejszy niż BMI, a do jego wyliczenia potrzebujesz tylko zwykłego centymetra krawieckiego (który kosztuje 3 zł i bez problemu zmieści się w schowku).
Jak to policzyć w szoferce?
Wzór na RFM dla mężczyzn jest banalnie prosty:
RFM = 64 - (20 x (wzrost w metrach / obwód pasa w metrach))
Przykład: Mirek ma 1,80 m wzrostu i obwód pasa na wysokości pępka 1,05 m.
- Dzielimy: 1,80 / 1,05 = ok. 1,71.
- Mnożymy przez 20 = 34,2.
- Odejmujemy od 64: 64 - 34,2 = 29,8%.
Wynik Mirka to prawie 30% tkanki tłuszczowej, co oznacza sporą nadwagę brzuszną i ryzyko otłuszczenia narządów wewnętrznych (tłuszcz trzewny). To twarde, konkretne dane, niezaburzone przez spuchnięte od siedzenia łydki czy ciężkie kości.
Mierz postępy, nie wagę
Zamiast ważyć się codziennie, weź centymetr krawiecki. Raz w tygodniu, rano przed śniadaniem i kawą, zmierz obwód w pasie (na wysokości pępka, bez wciągania brzucha na siłę). Jeśli waga stoi w miejscu, a centymetr w pasie spada – wykonujesz świetną robotę! Gwarantuję Ci to. Zrzucasz tłuszcz i robisz się smuklejszy.
Chcesz, żeby obwód pasa w końcu zaczął spadać, a ubrania zrobiły się luźniejsze? Potrzebujesz konkretnego planu działania, a nie głodówki.
Schowaj wagę głęboko do skrzynki narzędziowej. Twój obwód pasa i lustro to jedyni sędziowie, których powinieneś słuchać.
